czwartek, 30 lipca 2015

O tym jak wmikosowałam Mamę w... szkolenieRussell Hobbs !

W pracy, przeglądając stare, nieodczytane wiadomości w swojej skrzynce pocztowej (oczywiście w czasie przerwy obiadowej!) dostrzegłam w gąszczu nudnych wiadomości miłą odmianę- zapraszamy na szkolenie Russell Hobbs.



Jako że temat szkolenia bardzo soczysty i pyszny - przygotowywanie zdrowych napojów - długo się nie zastanawiałam i zapisałam się w trymiga! Od razu wzięłam wolne na dzień szkolenia, doczekać się nie mogłam - aż tu nagle, dzień przed wydarzeniem, telefon! Panno Zuzanno, gdzie pani się podziewa? Czekamy!

 Po raz kolejny wyszło na jaw moje bujanie w chmurach i myślenie o niebieskich migdałach. Pomyliłam dni!

Szybciutko zadzwoniłam do mojej Mateńki, która bardzo mocno pomaga mi w moich kulinarnych zmaganiach. Rach, ciach i była już w drodze na szkolenie. 

Spisała się na medal! 

Komponowała najróżniejsze pyszne smaki, miksowała, degustowała. Na samą myśl o pysznościach, które mnie omijały, ślinka ciekła mi niesamowicie! Urządzenie Mix and Go spisało się równie dobrze co moja Mama. Mimo, że każdy uczestnik dostał jedną maszynę w prezencie (stoi w mojej kuchni!), zastanawiamy się na kupnem drugiego miksera - Tata również się domaga zdrowych trunków na podwieczorek.

Niedługo przepisy z użyciem tej cudownej maszyny, tymczasem kilka fotek ze szkolenia!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz